25 stycznia 2010

Droplr - podziel się nie tylko zdjęciem

Opisując wczoraj programy do wykonywania zrzutów ekranu w systemie Mac OS X, brałem pod uwagę w sumie pięć aplikacji. W trakcie tworzenia notki doszedłem jednak do wniosku, że ostatnia z nich, Droplr, nie pasuje do pozostałych, bowiem sama nie tworzy zdjęć ekranu, a jedynie umożliwia ich udostępnianie. Dlatego też postanowiłem przedstawić ją w osobnej notce.

Przeczytaj: Zrzuty ekranu w Mac OS X

Zabierając się za pisanie znalazłem jednak opcję, która umożliwia stworzenie zrzutu (tak już jest jak się częściej używa drag&drop albo skrótów klawiszowych). Droplr korzysta z wbudowanego w system Apple'a narzędzia Grab, o którym już pisałem wcześniej. Bezpośrednio po zapisaniu pliku graficznego na biurku, aplikacja wysyła ją na swój serwer. Można więc stwierdzić, że niniejszy wpis jest niejako erratą do wspomnianej notki o programach wykonujących zrzuty ekranu.

Droplr jest darmową aplikacją, ale ma pewne, nazwijmy to, ograniczenie - trzeba posiadać konto na Twitter.com. Produkt ten powstał bowiem specjalnie z myślą o najpopularniejszym na świecie serwsie mikroblogowym. Zadaniem programu jest ułatwienie użytkownikom Twittera dzielenia się zdjęciami, linkami, a nawet dłuższym tekstem lub kodem. Po zalogowaniu się w aplikacji za pomocą twitterowego loginu, wystarczy żądany obiekt przeciągnąć na ikonę znajdującą się w pasku obok zegara.


Droplr swoją funkcjonalnością przypomina programy typu DropBox, dzięki którym możemy dzielić się różnymi rodzajami plików, a także zarządzać nimi z poziomu przeglądarki internetowej. Możemy przeciągnąć na ikonę Droplra plik, a po wysłaniu go na serwer otrzymamy bezpośredni link, który możemy udostępnić na twitterze lub po prostu skopiować do przeglądarki, tworzonego właśnie maila lub otwartego okna komunikatora. Nie wiem jaki jest limit wielkości danego pliku, natomiast wysyłając jakikolwiek zalecam zmienić nazwę obiektu tak, by nie zawierała żadnych polskich liter. W przeciwnym wypadku link pobierania pliku może nie zadziałać.

Ciekawą opcją jest dzielenie się tekstem. Wystarczy zaznaczyć jakiś jego fragment i przeciągnąć do Droplra. Wyświetli się wtedy specjalne okno ze skopiowaną zawartością, tak jak na poniższym zdjęciu.



Jak widać w lewym dolnym rogu, mamy trzy możliwości przedstawienia tekstu - może być on niesformatowany, może być przekonwertowany za pomocą Markdown albo przedstawiony jako kod (np. HTML). Wszystko zależy od rodzaju skopiowanej zawartości. Po wysłaniu na serwer droplr.com, prezentuje się ona mniej więcej tak:


Podobnie ma się sprawa z obrazkami, a także uploadowanymi plikami. Po udanym wysłaniu na serwer wyskakuje również odpowiednie powiadomienie (zależenie od upodobań, może być ono przedstawione albo za pomocą dymka, albo Growla).


Obok utworzonego linka znajduje się ikona z małą literą t, która oczywiście symbolizuje logo Twittera. Po jej kliknięciu, Droplr otwiera w przeglądarce nasz twitterowy kokpit z wklejonym linkiem w polu naszego tweeta. Wystarczy dopisać cokolwiek albo od razu zatwierdzić i już na naszym koncie pojawi się link do wysłanego obiektu. Szybko, łatwo i bezproblemowo.

Droplr to z pewnością przydatne narzędzie dla aktywnych "twitterowców", choć może być swobodnie używane bez korzystania z tego serwisu. Dodając tę aplikację do poprzednio opisanych, znajdujemy całkiem spory wybór programów, za pomocą których możemy się dzielić ze znajomymi zrzutami ekranu, ale, w przypadku Droplra, nie tylko. Każdy znajdzie coś dla siebie. Program można ściągnąć stąd.