Niedawno na temat minimalizmu na blogach stało się dość głośno, przynajmniej w części blogosfery, głównie za sprawą Pawła Opydo, autora playr.pl, który doszedł do wniosku, że na blogu liczy się przede wszystkim treść, a nie wygląd i zbędne bajery. Jednocześnie Paweł pokazuje, że ograniczenie elementów na stronie niekoniecznie musi oznaczać jej oszpecenie, a skupienie się na samym tekście może wyjść tylko na dobre - playr.pl odwiedza się z wielką przyjemnością. Niedawno, bo we wrześniu, swojego minimalistycznego bloga uruchomił także Andrzej Chmura. Tam to dopiero jest minimalnie (brak nawet komentarzy).
Nie ukrywam, że taka filozofia mi się spodobała i, chociaż nie jestem zbyt aktywnym blogerem, sam postanowiłem się trochę pobawić wyglądem mojego bloga, usuwając niektóre z jego elementów. Przyznam, że bardzo inspirowałem się blogiem Pawła (co chyba widać), no ale nic na to nie poradzę - dobry w te klocki nie jestem, a jego strona po prostu mi się podoba. Mam cichą nadzieję, że może ta zmiana zachęci mnie do bardziej regularnych wpisów. W końcu, jak słusznie Paweł zauważył:
Kiedy nie przejmujesz się kategoriami, wyglądem całego bloga, dodawaniem obrazków – wszystko jest o wiele przyjemniejsze. Siadasz i piszesz. Nie zaprzątasz umysłu zbędnymi pierdołami. Każdemu polecam spróbować – takie blogowanie daje o wiele więcej przyjemności i satysfakcji.
Przejrzysty, minimalny wygląd i jedyne, na czym trzeba się skupić, to treść. Nic więcej nie potrzeba. To prawie jak pisanie w OmmWriterze. ;)